Motywy maryjno-pasyjne w muzyce i w malarstwie
10 strof sekwencji Stabat Mater było źródłem inspiracji dla niezliczonej rzeszy kompozytorów – dzisiaj naliczyć ich można ok. 400! m.in.: Palestrina, Vivaldi, Bach, Haydn, Schubert, Liszt, Dvorak, Verdi, Szymanowski i Penderecki – a jej wynikiem były często utwory stanowiące apogeum dokonań kompozytorskich.
Ciekawe jest to, iż powstanie tych dzieł związane było często z tragicznymi dla kompozytorów wydarzeniami. Najczęściej, tak jak w przypadku Jacopone Todi, była to śmierć jakiejś bliskiej osoby.
Najobszerniejsze udźwiękowienie tej poezji maryjno-pasyjnej zawdzięczamy Antoninowi Dvorakowi. Bezpośrednim powodem podjęcia prac nad tą kompozycją była śmierć liczącej zaledwie dwa dni córeczki Józefy. Kilka miesięcy później umarła kolejna córeczka – Różena, która pozostawiona na chwilę bez opieki, wypiła zawartość butelki z roztworem fosforu, w owych czasach używanym w gospodarstwach domowych do wyrobu zapałek, a następnie, w dniu urodzin ojca, wietrzna ospa zabrała 3,5-letniego, pierworodnego syna Otokara. Dvorakowie tracą w ten sposób swoje ostatnie dziecko, a w domu, który dopiero co wypełniony był śmiechem dzieci zapanował smutek.
Po tym wydarzeniu Dvorakowie przeprowadzają się, usiłując uciec przed powracającymi, prześladującymi ich wspomnieniami. Wówczas też kompozytor ponownie sięga po szkice Stabat Mater i pisze w Pradze partyturę orkiestrową dzieła, w którego tragizmie, nieodłącznie splecionym z wewnętrznym optymizmem, znajdują odbicie osobiste cierpienia kompozytora.
Również Stabat Mater Karola Szymanowskiego powstało pod wpływem tragicznej śmierci – śmierci siostrzenicy Alusi. Nie użył on jednak sekwencji w j. łacińskim, lecz wykorzystał tłumaczenie na j. polski dokonane przez Józefa Jankowskiego.
Szymanowski mówił:
Mam wrażenie, iż nawet dla najlepiej znających łacinę język ten stracił już swą treść uczuciową, zachowując jedynie pojęciową. W polskiej swej szacie odwieczny, naiwny hymn nabrał dla mnie swoistego wyrazu bezpośredniości, stał się czymś «malowanym» dobrze mi znanymi, zrozumiałymi barwami — w przeciwieństwie do «rysowanego» archaicznego oryginału. O ile zrozumialszym uczuciowo stało mi się owo naiwne:
«Stała matka bolejąca, koło krzyża łzy lejąca», od również zrozumiałego dla mnie pojęciowo:
«Stabat Mater dolorosa juxta crucem lacrimosa».
Malarstwo
Połączenie boskości i ludzkiej bliskości, w której jest miejsce na płacz, żal, ból stanowi o tym emocjonalnym żarze sceny pasji. Z tego obrazu wyrosły dwa motywy ikonograficzne: Matki Boskiej Bolesnej oraz Piety, czyli wizerunek Maryi z ciałem Chrystusa na kolanach. Piety, znane od XIV w., rozpowszechnione zostały w wieku XV i XVI. Najbardziej znana jest Pieta watykańska Michała Anioła.

Michał Anioł w rzeźbie z Bazyliki św. Piotra w Rzymie, temat opłakiwania ujął inaczej niż inni artyści. Jego Pieta jest pełna harmonii i elegancji. Rzeźbiarz precyzyjnie opracował marmurową powierzchnię, stworzył piękne realistyczne postacie, z których emanuje ciepło, łagodność i spokój. Chrystus sprawia wrażenie śpiącego, jego ciało swobodnie spoczywa na kolanach matki. Na twarzy Maryi rysuje się smutek i zaduma, ale jej twarz jest równie młoda jak twarz syna. Być może artysta sugeruje tu symboliczną jedność niezmiennej opiekuńczej matki, której nie dotyka czas, matki, która jest jednocześnie Madonną z Dzieciątkiem i Mater Dolorosa. Ta rzeźba jest ujmująca i pełna zadumy. Oprócz tego, że jest najpiękniejszym plastycznym dziełem chrześcijańskim, jest jedną z najznakomitszych rzeźb kultury europejskiej.

Również w polskiej sztuce motywy maryjno-pasyjne znalazły swoje odzwierciedlenie. Ok. 1450 r. powstała „Pieta” malarza małopolskiego. Jak widzimy na tym obrazie, wyobraźnia późnogotyckich artystów była okrutna. Z upodobaniem przedstawiali oni sceny męki i tortur, okaleczenia: rana w piersi, stopach, dłoniach i zdeformowane cierpieniem ciało Zbawiciela.
Matka Boska ukazana jest na nim w sposób dostojny, jest odizolowana w cierpieniu, nie dzieli się nim. Tylko smutny wyraz twarzy, ciało Chrystusa i symboliczne przedmioty przedstawiają jej ból. Z drugiej jednak strony stwarza to nastrój tajemnicy i dostojności wokół Maryi, sprawia, iż świętość przemawia przez Nią i w jakiś sposób staje się dla nas namacalna.
Trudno jest ukazać całe bogactwo literatury, muzyki i sztuki minionych wieków, oddającej hołd Bolesnej Pani. Trzeba jednak podkreślić fakt, że Najboleśniejsza z matek zawsze była bliska człowiekowi, który przy Niej był spokojniejszy, wyciszał się, łagodniał, potrafił zrozumieć ból, biorąc przykład męstwa od Tej, która choć stała pod krzyżem Syna, wierzyła w Jego zmartwychwstanie
Julian Wybraniec